wtorek, 19 lutego 2013

Plany i zamówienie / Plans and orders



Jeśli chodzi o sztrikowanie, to mam na nadchodzącą wiosnę wielkie plany. Zrobiłam już połowę swetra "Blue". W zamierzeniu miał to być elegancki i dość dopasowany sweterek, ale sporo schudłam w międzyczasie, więc stał się oversizowym, weekendowym swetrem. Nie mam z tym problemu, bo to też mi bardzo odpowiada. :-) Robię go z niedrogiej polskiej włóczki Medusa, która jest mieszanką bawełny z akrylem. Z początku włóczka wydawała mi się sztywna pod palcami, ale im częściej brałam ją do rąk, tym bardziej miękka się robiła. Myślę, że ma to związek z wchłanianiem potu z moich rąk i wilgoci z powietrza. Aż nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć jak zachowa się podczas prania w pralce. Mieszanki bawełny z akrylem nie słyną z filcowania się w praniu, więc chyba mogę zaryzykować pralkę. Powodem mojego zainteresowania mięknięciem włóczki jest to, że chciałabym z niej zrobić kocyk dla mojego nowego bratanka, który ma się urodzić w lipcu. Naprawdę nie chciałabym, żeby kocyk niemowlęcy okazał się sztywny i szorstki. I tutaj pojawia się temat zamówienia. Kiedy pokazałam koleżance z pracy, p. Oli, zdjęcie kocyka, który planuję zrobić, od razu zamówiła u mnie taki sam dla swojej wnuczki, która urodzi się w czerwcu. Więc sami widzicie, że muszę się pospieszyć z ukończeniem niebieskiego swetra. Wczoraj wieczorem skończyłam robić talię, a dzisiaj planuję podciągnąć go aż do pach. Jeśli zdołam się skupić tylko na tym jednym projekcie, powinnam dać radę go skończyć przed końcem miesiąca. Trzymajcie kciuki!

I have big plans for this year’s spring when it comes to knitting. I’m half way into my “Blue” sweater. It was meant to be an elegant fitted garment but I lost a lot of weight in the meantime. So I guess it will be an oversized weekend sweater which works for me just fine as well. :-) I’m knitting this one using an affordable polish yarn Medusa, a cotton-acrylic blend. At first it felt stiff under the fingers. But the more I pick it up and touch it, the softer it gets. I think it’s connected with the amount of natural moist from my hands that it absorbs. In fact I can’t wait to find out how will it behave after washing in a washing machine. The cotton-acrylic blends aren’t famous for shrinking so I think I can risk washing it mechanically. And the reason I’m so interested in if the yarn becomes softer is I want to make a baby blanket for my new nephew who is due to in July. I really don’t want a baby blanket to be stiff and rough against the skin. This brings us to the order. When I showed a picture of baby blanket, that I want to make, to my colleague Ola, she immediately ordered one for her grand-daughter who is due to in June. So, as you can see, I have to hurry up a bit and finish the blue sweater even before estimated date. Yesterday evening I finished waist shaping and today I plan to knit it up to armholes. If I manage to stay focus on it, it should be finished by the end of the month. Cross your fingers!

Jak powiedziałam wcześniej, mam wielkie plany dziewiarskie na tą wiosnę. Chciałabym zrobić coś dla mojej mamy na basz wspólny wakacyjny wyjazd. Myślę nad tym sweterkiem z Dropsa.
As I said I have big knitting plans for this spring. I would like to knit something for my mum for our holiday in June. I’m thinking about this pullover from Drops Design.


Bardzo podoba mi się tegoroczna wiosenna kolekcja Dropsa. Myślę, żeby zrobić sobie ten sweter z innej pięknej polskiej włóczki - Medusy Lux - mieszanki bawełny z wiskozą. A może z Sonaty?

I really like this year’s Drops Design spring line. I’m thinking about knitting this jumper using another lovely polish yarn Medusa Lux which is a cotton-viscose blend. Or maybe Sonata?

  
 I to nie są wszystkie pomysły, które mi chodzą po głowie. Ale opowiem wam o nich innym razem. Życzę wszystkim pięknego, śnieżnego wtorku!

And these are not the only ideas that went through my head. But I’ll tell you about the rest some other time. Have a great snowy Tuesday!


poniedziałek, 18 lutego 2013

Inspiration Monday

#35

Jak zrobić idealne kakao. :-)

1. Weź swój ulubiony kubek i nalej do niego pełnotłustego mleka.
2. Wlej mleko do rondelka, zostawiając ok. 1/4 w kubku.
3. Wsyp dwie duże łyżeczki dobrego, ciemnego kakao do kubka (nie kakao instant!) i ucieraj aż otrzymasz jednolitą, aksamitą konsystencję bez grudek.
4. Dodaj swoje ulubione przyprawy - ja lubię cynamon, imbir i gałkę muszkatołową. Dadaj tylko "czubek noża" przypraw, bo inaczej kakao będzie za ostre.
5. Zagotuj mleko i gorącym zalej kakao.
6. Wymieszaj i posłodź łyżeczką miodu.

Możesz udekorować swoje kakao tartą czekoladą, bitą śmietaną lub piankami.

Voila! Właśnie zrobiłeś idealne kakao! :-)



How to make the perfect cocoa. :-)

1. Take your favourite mug and fill it with whole milk.

2. Pour most of the milk into a pan, living ¼ of it in the mug.

3. Put two big teaspoons of good quality dark cocoa into the mug and whisk until you have bump-free, velvet content.

4. Add your favourite spices – I like cinnamon, ground ginger and nutmeg. You want to add only “tip of a knife” of spices, because more of them would make the cocoa too spicy.

5. Boil the milk and pour it into the mug.

6. Stir and sweeten with one teaspoon of honey.

You can decorate your cocoa with grained chocolate, whipped cream or marshmallows.

Voila! You’ve made the perfect cocoa! :-)

niedziela, 17 lutego 2013

Projekty i limity / WIP's and deadlines



Dzisiejsze obiecane zdjęcia. :-) Pierwszy raz w moim dziewiarskim życiu ustanawiam ostateczny termin ukończenia jakiegoś projektu. Zazwyczaj ludzie wiedzą, że nawet jeśli obiecałam coś dla nich zrobić, to bardzo prawdopodobne, że sobie na owo coś poczekają. Ale ponieważ mam ustaloną datę wyjazdu na urlop (pierwsza połowa czerwca), to muszę pokończyć pewne rzeczy. Drugim powodem jest fakt, że zaczęłam robić na zamówienie. Nic szczególnego to nie jest - zazwyczaj ciuszki niemowlęce i szaliki - ale trzeba się nieźle pilnować, żeby zrobić takie zamówienie na czas. 
Tak więc, terminy.

Today’s pictures. :-) For the first time in my life, I’m actually ma king a deadline for knitting something. Usually people knew that even when I promise to knit something for them, it is likely that they’ll wait for it quite a bit. But because I have a fixed date of my family holiday this year (first half of June) I have to get some things done. The other reason is I started to knit for custom order. It’s nothing fancy – usually some baby stuff or scarves – but you have to be really on your feet to make the order in time.
So – deadlines.

Ustanawiam termin do końca kwietnia na skończenie "Blue". / I’m setting a deadline of 30th of April to finish “Blue”.



A na skończenie (wypranie i zblokowanie) "Toto", daję sobie czas do 1 czerwca. / And I’m setting a deadline of 1st of June to finish (wash and block) “Toto”.


Pozostałe rzeczy, nad którymi teraz pracuję: / The rest of WIP's:

 

Weekend minął wypełniony dobrym towarzystwem i dobrym jedzeniem. Dużo odpoczęłam - coś czego bardzo mi było trzeba. Ostatnio ciągle czuję się zmęczona. Obwiniam o ten stan przesilenie wiosenne. Tęsknię już za wiosną. Aż chciałabym krzyknąć - wiosno, pospiesz się!

Weekend went by filled with great company and great food. I’ve rest a lot – something a really needed. I feel tired all the time lately. I blame the ending winter for this state. I miss spring. Just want to shout – spring, hurry up!

sobota, 16 lutego 2013

Fresh



Tak jak obiecałam, publikuję zdjęcia koronkowego bolerka "Fresh". Nie jest to nic specjalnego ani szczególnie czasochłonnego do zrobienia. Ale uważam, że rezultat jest powalający jak na ilość pracy, którą w niego włożyłam. ;-) Zdjęcia są autorstwa mojego brata Piotra. Nic szczególnego, ale skoro nadal nie posiadm własnego aparatu, jestem wdzięczna chociaż za te. :-) Mam nadzieję, że się wam spodobają!
Jutro rano spróbuję obfotografować resztę rzeczy, które się teraz "dzieją".
Życzę wszystkim fajnego sobotniego wieczora!



 As I promised, I’m posting some photos of „Fresh” – the blue lace shrug. It isn’t anything fancy or overly time consuming. But I think the result is kind of stunning as for the amount of work put into it. ;-) The photos are by my brother Piotr. Not much, but since I don’t have a camera of my own, I’m grateful for them. :-) Hope you like it!
Tomorrow morning I’ll try to photograph the rest of stuff I’ve been knitting lately.
Have a great Saturday evening!

czwartek, 14 lutego 2013

Chcę być Gumisiem / I want to be a Gummi Bear

Tak naprawdę to nie mam za wiele do opowiedzenia. Instruktorka od stretchingu wzięła mnie ostatnio za baletnicę. LOL Zaczęłam się zastanawiać. Czy naprawdę jestem aż tak chuda? I doszłam do wniosku, że nie. Ale na tej baletowej fali, obejrzałam "Czarnego Łabędzia" i spodobały mi się niektóre rozwiązania, jakie stosują tancerze, żeby rozgrzać swoje stawy. Myślę, żeby zrobić sobie trójkątną chustę do wiązania na biodrach. Tak dla odrobiny extra ciepła dla mojego biednego biodra.
Na froncie drutowym właściwie całkiem sporo się dzieje. Skończyłam "Fresh" - koronkowe bolerko do letnich sukienek. Wreszcie kończę zielony płaszczyk dla mojej bratanicy. I zaczęłam robić różowe, siatkowe bolerko - kolejna rzecz zainspirowana baletem. ;-P
Na froncie "biodrowym" - w końcu mamy postęp! Po czterech miesiącach oczekiwania, w końcu mam opinię ortopedy. Kwalifikuję się do operacji, ale jednocześnie na razie nie jest ona konieczna. Dlaczego? To są właśnie dobre wiadomości. Całe to rozciąganie, ćwiczenie gibkości na pływalni i katowanie się na siłowni przyniosło zamierzony efekt. Biodro jest silniejsze i lepiej osadzone w "aparacie więzadłowym". Nie boli już ani tak mocno, ani tak często jak dotąd.
A skąd ten tytuł? No cóż - zażeram ostatnio ogromne ilości galaretki. LOL Również pomysł ortopedy. Żelatyna w galaretce jest dobrym źródłem proliny - aminokwasu budującego kolagen. Czasami mam wrażenie, że jeśli zjem jej wystarczająco dużo (galaretki), to zamienię się w Gumisia. :-)




I really don’t have much to write about. My new stretching instructor mistook me for a ballet dancer. LOL But it kinda got me thinking. Am I really that skinny? I don’t think so. On the wave of that inspirational comment I watched “Black Swan” and liked very much some of the joint-warming solutions that ballet dancers use. I’m thinking of knitting myself a triangular shawl to knot around my hips for some extra warmth for my poor hip.

Actually there is a lot going on in the knitting field. I’ve finished “Fresh” – a lace shrug to wear over summer dresses. I’m finishing (finally) the green jacket for my niece. I’ve started a pink mesh shrug – another item that came to life on the “ballet-comment incident”. ;-P

On “the hip field” – there is some progress! After four months of waiting (people in Poland know – others, let me just tell you that it isn’t really that long as for my country and receiving an opinion from a specialist) I finally have an opinion from my orthopaedist. I’m qualified for an operation but at the same time on hold with it. Why? Well that’s the good news. My stretching, working my ass of at the gym and practicing flexibility at the swimming pool paid off. My hip is stronger and more firmly settled. I doesn’t hurt so much and so often anymore.

And what about the title of the post? Well I’m eating tons of jelly. LOL Also my orthopaedists idea. Gelatine in the jelly is the best source of proline an amino acid which builds collagen. Sometimes I think that I’ll become a Gummi Bear if I’ll eat enough of it. :-)