Some pictures of what I've been up to for those past 4 months. Baking, knitting and hiking. This pretty much sums it up. ;-)
Kilka fotek z ostatnich 4 miesięcy. Piekłam, robiłam na drutach i chodziłam po górach... tak w skrócie. ;-)
wtorek, 18 lutego 2014
poniedziałek, 30 września 2013
!!!
Wielki powrót ;-)
To był pracowity czas - ten czas przejścia pór roku. Dużo rozmyślałam na temat bloga. Jaki jest jego sens w tym konkretnym momencie mojego życia. Jeśli obserwowałeś mojego bloga od jakiegoś czasu, to wiesz, że był on dla mnie rodzajem terapii. Miejscem, w którym mogłam wylać swoje smutki i po prostu żyć dalej. Miejsce, w którym mogłam opowiadać o swoich pasjach i obsesjach. ;-) No cóż, już tego nie potrzebuję. Myślę, że wreszcie odnalazłam swój spokój. Więc tak sobie myślę, że nadal będę tu pisać tylko od czasu do czasu. Ta formuła postowania codziennie jest jednak zbyt wyczerpująca i zbyt trudno mi nadążyć. Więc ograniczam liczbę postów... Mam nadzieję, że uda mi się za to podnieść ich jakość. ;-)
Jeśli się zastanawialiście co porabiałam przez ten czas, to rzucam garść odpowiedzi. :-)
Pływałam - Z dumą mogę ogłosić, że zapisałam się do klubu sportowego Start Poznań, do sekcji masters. :-) To oznacza, że jestem na basenie 5 razy w tygodniu w sumie 7,5 godziny. To wynik mojego udziału w zawodach pływackich (które niespodziewanie wygrałam). Tak dobrze się bawiłam, że mój kolega i partner treningowy - Marcin - nie miał zbyt trudnego zadania z namawianiem mnie. :-)
Dziergałam - Sztrikuję jak szalona. ;-) Jest to powiązane z... (Sorki za krapowate zdjęcia z telefonu)
Otwieram własny biznes - Tak! Jest to biznes robótkowy. Głównie akcesoria niemowlęce (kocyki) i trochę czapek. Uwielbiam dodatkowe pieniądze, które mi daje i dodatkową porcję kreatywności. :-) Podzielę się linkiem do mojego sklepiku, kiedy tylko wystartuje. :-)
Gotowała i piekłam - Kiedy spalasz ponad 4000 kcal tygodniowo, musisz uzupełnić energię czymś konkretnym. :-) (Pieczenie i gotowanie -> dodatkowy bonus za który kocham pływanie). Tak więc spędzam teraz znacznie więcej czasu w kuchni. No i planuje nawet otworzyć bloga kulinarnego wraz z moją przyjaciółką Marzeną. (Ale tylko po Polsku)
The Grand
Come Back ;-)
This was a busy time - this time of change
of the seasons. I gave a lot of thought to this blog. What is the purpose of it
wright now, in this particular moment of my life. If you were following me in
the past, you probably know that this little blog was a kind of therapy. A
place where I could write my sorrows and keep going. A place where I could
share my passions and obsessions. ;-) Well I don’t need that any more. I think
I finally found my peace. So I guess I’ll keep writing post here, but only from
time to time. This every-day-post formula is just too exhausting and difficult
to keep up with. So I’m cutting down on posts… I hope them to be better in
quality, though. ;-)
If you were wondering what I’ve been
up to when I didn’t wrote here, here are some answeres. :-)
Swimming – I’m proud to say that I’ve
joined START Poznan Swimming Club, masters section. :-) That means I’m in the
pool 5 times a week, for a total of 7.5 hours. It was a result of my
participation in a swimming event (which I – surprisingly – won). I had such a
great time there that my friend and training partner – Marcin – didn’t had a
hard time to talk me into it. :-)
Knitting – I’m knitting like mad.
;-) It’s related with… (Sorry for the crappy phone photos.)
Opening my own business – Yes! It’s
a knitting business. Baby things mostly (blankets) and some hats. I love the
extra money and the extra creativety it gives me. :-) I’ll be sharing here my
little shop, when it kicks off. :-)
Cooking and baking – Burning over
4000 kcal a week means I need to refuel with some proper whole foods. :-)
(Cooking and baking -> another reason to love swimming.) So I spent much
more time in the kitchen. And I’m planning to open a culinary blog with my
friend Marzena (but only in Polish, so sorry!).
poniedziałek, 29 lipca 2013
Inspiration Monday
# 52
Because
this heat is becoming unbearable... We are in need of a bikini. ;-) Well these
are some ideas for the not-so-busty girls, but I do love all of them (even if I
can’t wear them ;-)
Ponieważ to gorąco robi się nie do wytrzymania... Jesteśmy w potrzebie bikini. ;-) To są raczej propozycje dla mało biuściastych koleżanek, ale i tak wszytskie mi się podobają (nawet jeśli nie mogę ich nosić ;-)
niedziela, 28 lipca 2013
Reflection / Refleksja
What can happen during ten years? The simplest
answer is “a lot”. In my case I graduated from university and made masters in
anthropology. I’ve made some great, wonderful friends, people who are like
family to me. I was sick and I have survived. I’ve been in one serious
relationship which ended tragically. I read books, listened to music and
traveled… I collected experiences in many different fields of life. Am I
smarter than I was before? I don’t know. But I am surely enough – changed.
All changes with time. The most difficult thing
of all is to like the person you seen in the mirror every day. To embrace every
single thing that occurred in your life, both the great and that bad. Because
if it didn’t, you wouldn’t be who you are today.
No matter how difficult it is to reflect on
myself, I am grateful for who I am today. :-)
| 2007 |
| 2008 |
| 2009 |
| 2010 |
| 2012 |
| 2013 |
Ile może się zdarzyć w ciągu
dziesięciu lat? Prosta odpowiedź brzmi „dużo”. W moim przypadku, ukończyłam
studia, zrobiłam magisterium z antropologii. Poznałam cudownych, wspaniałych
przyjaciół, ludzi, którzy są dla mnie jak rodzina. Byłam chora i przetrwałam.
Byłam w poważnym związku, który zakończył się ciężkim rozstaniem. Czytałam
książki, słuchałam muzyki, podróżowałam… Zbierałam doświadczenia na wielu
różnych polach życia. Czy jestem mądrzejsza? Nie wiem. Ale jestem pewna, że się
zmieniłam.
Wszystko zmienia się z czasem.
Najtrudniejszą rzeczą jest lubić osobę, którą widzi się w lustrze każdego dnia.
Przyjąć wszystkie rzeczy, które wydarzają się w naszym życiu, za równo te dobre
jak i te złe. Bo gdyby się nie wydarzyły, ty nie byłbyś tym, kim jesteś
dzisiaj.
Nie ważne jak trudna jest czasem
refleksja nad samą sobą, ja jestem wdzięczna za to, kim jestem dzisiaj. :-)
środa, 24 lipca 2013
WIAW
Yesterday I had an intensive day. A practice at the swimming pool early
in the morning, a workout in the afternoon and then an evening with an old
friend. I wasn’t well organised and the effect was that I didn’t ate enough. I
feel tired and weak and I know exactly what it means. I’m low on iron again. It’s
time to do something about it. A person who’s doing performance training like
me should have nutritional income in proportions like so: 70% carbohydrates, 30%
protein, 10% healthy fats. When it’s rather easy to satisfy the 70% carb
income, the 30% protein is a lot harder for me.
To help myself with my nutrition problems and lack of time, I found this
protein concentrate.
Wczoraj miałam bardzo intensywny dzień. Rano
basen, po południu siłka, a wieczorem spotkanie ze starym znajomym. Nie byłam
za dobrze zorganizowana i w efekcie za mało zjadłam. Czuję się zmęczona i słaba
i wiem doskonale dlaczego. Znowu spada mi żelazo. Czas coś z tym zrobić. Osoba,
która trenuje na poprawę wytrzymałości, jak ja, powinna rozłożyć swoje dzienne
kalorie według następującego schematu: 70% węglowodany, 30% białko, 10%
tłuszcze (tak, wiem, że to daje w sumie 110%, ale tak ma być). Podczas gdy
zapotrzebowanie na węgle to mały pikuś, zapotrzebowanie na białko już nie tak
łatwo mi pokryć. Żeby sobie pomóc, zamówiłam tą odżywkę białkową.
Its vegan (no lactose and no cholesterol)
and it’s not made with soy. I
hope to tolerate it well. I’ll keep you posted. ;-) In the meantime I cut down
on coffee and made some oat milk (good source of iron). ;-)
Jest wegańska (nie zawiera laktozy ani cholesterol)
i nie jest zrobiona z soi. Mam nadzieję, że mój żołądek będzie ją dobrze
tolerował. Dam Wam znać. ;-) W międzyczasie ograniczyłam kawę i zrobiłam sobie
mleka owsianego (dobre źródło żelaza). ;-)
Today I’m also visiting my parents and I’m
cooking Korculanska Bula for them.
:-D It’s good to make a little feast for no reason from time to time. ;-)
Dzisiaj odwiedzam rodziców I gotuję dla
nich Korczulańską Bulę. :-D Fajnie zrobić sobie małą ucztę bez powodu od czasu
do czasu. ;-)
wtorek, 23 lipca 2013
It's back! / Wróciła!
It’s kinda strange really, but when it’s hot outside I always feel like
knitting. :-) Maybe it’s because I know that fall is coming? Or maybe it’s
because there are so many babies around? Or maybe it’s because you can never
have too many sexy lacy oversized sweaters and fitted tops? ;-) Probably all
three reasons at once.
Whatever, the important thing is, that I feel like knitting again!
(Finally!) After about a month of procrastination I finally pushed forward the
second baby blanket. And guess what – I didn’t forgot how to knit! ;-P (I was a
little concerned, to be totally honest.) I only regret that my knitting mojo
took so much time to come back. Because if did a little bit sooner I could make
myself something for my friends upcoming birthday party. (She’s a designer, you
know – I wanted to impress her. ;-P) And now, I’ll probably go in the same
favourite grey dress, as always. Oh well…
So now, some inspiration and maybe couple of things that I have in mind…
To trochę dziwne, ale zawsze kiedy jest
gorąco mam ochotę robić na drutach. :-) Może to dlatego, że wyczuwam zbliżającą
się powoli jesień? A może dlatego, że nagle zaroiło się wokół od dzieciaczków?
A może dlatego, że nigdy nie mam dosyć seksownych, ażurowych, oversizowych
sweterków i dopasowanych topów? ;-) Prawdopodobnie wszystko na raz.
Nie ważne, ważne jest to, że moja muza
drutowa powróciła! (Nareszcie!) Po około miesiącu prokrastynacji w końcu udało
mi się popchnąć pracę nad kocykiem. I wiecie co – nie zapomniałam jak się robi
na drutach! ;-P (Trochę się o to bałam, jeśli mam być szczera.) Żałuję tylko,
że nie wróciła trochę wcześniej. Może zdążyłabym wtedy zrobić sobie coś na
imprezę urodzinową koleżanki. (Ona jest projektantką i rozumiecie – chciałam się
popisać. ;-P) A tak, pewnie znowu założę ulubioną szarą sukienkę. No coż…
A teraz, trochę inspiracji i może kilka
rzeczy, które chciałabym zrobić…
When I look at another lacy masterpiece by Mała Gosia I’m really jealous.
Crochet is black magic for me and no matter how hard you try, it’s impossible
to copy the effect on the needles. But I’m thinking about making myself a
knitted dress. It will take me a couple of years to knit it, but what the hell,
wright? ;-)
Kiedy patrzę na kolejne koronkowe
arcydzieło autorstwa Małej Gosi, zżera mnie zazdrość. Szydełko to dla mnie
czarna magia, a nie ważne jak się starasz, nie da się osiągnąć takiego efektu
na drutach. Ale i tak myślę o zrobieniu dla siebie sukienki. Pewnie zajmie mi
to kilka lat, ale co tam! ;-)
I caught the jumper bug lately. I’m visualizing something lacy like
this, only black, over a red dress.
Wzięło mnie ostatnio na kangurki.
Myślałam o czymś podobnym, tylko czarnym, narzuconym na czerwoną sukienkę.
And finally I think I found the wright project for one of recycled variegated
yarns. I really like this top. What do you think?
No I w końcu chyba znalazłam odpowiednie
zastosowanie dla jednej z moich wielokolorowych, prutych włóczek. Bardzo podoba
mi się ten top. Co myślicie?
Subskrybuj:
Posty (Atom)









