sobota, 29 marca 2014

No title / Bez tytułu



I’ve been indeed silent during the last year, but it doesn’t mean that I didn’t wanted to be here in this space. I did, and I still do. So I’ll try to slowly come back. I’m not promising you anything, but I’ll try my best.

So here goes nothing! ;-)

Since the end of the last open-water swimming season I’ve experienced a major shift in my goals. Let’s just say that swimming isn’t the most important thing in my life anymore. Considering my sport passion, anyway. This year I definitely focused on hiking and trekking. A bigger challenge for my legs. Of course swimming is and always will be a big part of my life, but I just needed to prove something to myself. I needed to prove that “I can do it”. And you know what? I really can do it! :-D Maybe I don’t walk as fast as other people, maybe I don’t run as fast as other people, maybe I’ll never be able to run a marathon. But it doesn’t matter. I was in a point when doctors said I will never run again. And guess what – I’m running. I’m running ca. 15km per week. And it bites my sometimes that even the kids in the park where I run, are running faster than me. But then I remember the times when even walking without crutches was a challenge and I feel lifted and inspired. :-) Sometimes I’m visualizing myself with wings – stupid, I know. ;-) But this is exactly how it feels. Sometimes you need to listen to yourself and not to the doctors.

So this is it for today. Hopefully there will be more in the nearest future. ;-) Thank you for coming by here from time to time. I am most grateful! :-D Hope you’ll have a most wonderful weekend!




Nie odzywałam się wiele przez ostatni rok, to prawda, ale to nie znaczy, że nie chciałam wrócić do bloga. Chciałam i nadal chcę. Tak więc postaram się powoli tutaj wrócić. Niczego nie obiecuję, ale dam z siebie wszystko.

No to lecimy! ;-)

Od zakończenia ostatniego sezonu pływackiego open-water, doświadczyła poważnej zmiany jeśli chodzi o moje sportowe cele. Powiedzmy, że pływanie nie jest już najważniejszą rzeczą w moim życiu. Przynajmniej jeśli chodzi o pasje sportowe. W tym roku skoncentrowałam się na chodzeniu po górach i trekkingu. Jest to zdecydowanie większe wyzwanie dla moich nóg. Oczywiście pływanie na zawsze pozostanie bardzo ważną rzeczą w moim życiu, ale musiałam sobie coś udowodnić. Coś czego nie mogłabym zrobić poprzez samo pływanie. Musiałam udowodnić sobie, że „dam radę”. I wiecie co? Ja naprawdę daję radę! :-D Może i nie chodzę tak szybko jak inni, może i nie biegam tak szybko jak inni, może i nigdy nie będę mogła przebiec maratonu. Ale to nie ma znaczenia. Byłam już w punkcie, gdzie lekarze mówili mi, że już nigdy nie będę mogła biegać. I wiecie co? – biegam. Biegam około 15km w tygodniu. Czasami gryzie mnie to, że nawet dzieci w parku biegają szybciej ode mnie, ale zaraz potem przypominam sobie okres, kiedy nawet chodzenie bez kuli było wyzwaniem. I to podnosi mnie na duchu i inspiruje. :-) Czasem nawet wyobrażam sobie, że mam skrzydła – głupie, wiem. ;-) Ale to dokładnie takie uczucie – uczucie uskrzydlenia. Po prostu czasem trzeba słuchać siebie, a nie lekarzy.

No, to tyle na dzisiaj. Miejmy nadzieję, że będzie więcej w niedalekiej przyszłości. ;-) Dziękuję Wam wszystkim za zaglądanie na bloga od czasu do czasu. Jestem Wam wszystkim bardzo wdzięczna! :-D Życzę Wam Kochani pięknego weekendu!

wtorek, 18 lutego 2014

Pictures

Some pictures of what I've been up to for those past 4 months. Baking, knitting and hiking. This pretty much sums it up. ;-) 





Kilka fotek z ostatnich 4 miesięcy. Piekłam, robiłam na drutach i chodziłam po górach... tak w skrócie. ;-)

poniedziałek, 30 września 2013

!!!

Wielki powrót ;-)
To był pracowity czas - ten czas przejścia pór roku. Dużo rozmyślałam na temat bloga. Jaki jest jego sens w tym konkretnym momencie mojego życia. Jeśli obserwowałeś mojego bloga od jakiegoś czasu, to wiesz, że był on dla mnie rodzajem terapii. Miejscem, w którym mogłam wylać swoje smutki i po prostu żyć dalej. Miejsce, w którym mogłam opowiadać o swoich pasjach i obsesjach. ;-) No cóż, już tego nie potrzebuję. Myślę, że wreszcie odnalazłam swój spokój. Więc tak sobie myślę, że nadal będę tu pisać tylko od czasu do czasu. Ta formuła postowania codziennie jest jednak zbyt wyczerpująca i zbyt trudno mi nadążyć. Więc ograniczam liczbę postów... Mam nadzieję, że uda mi się za to podnieść ich jakość. ;-)
Jeśli się zastanawialiście co porabiałam przez ten czas, to rzucam garść odpowiedzi. :-)
Pływałam - Z dumą mogę ogłosić, że zapisałam się do klubu sportowego Start Poznań, do sekcji masters. :-) To oznacza, że jestem na basenie 5 razy w tygodniu w sumie 7,5 godziny. To wynik mojego udziału w zawodach pływackich (które niespodziewanie wygrałam). Tak dobrze się bawiłam, że mój kolega i partner treningowy - Marcin - nie miał zbyt trudnego zadania z namawianiem mnie. :-)
Dziergałam - Sztrikuję jak szalona. ;-) Jest to powiązane z... (Sorki za krapowate zdjęcia z telefonu)
Otwieram własny biznes - Tak! Jest to biznes robótkowy. Głównie akcesoria niemowlęce (kocyki) i trochę czapek. Uwielbiam dodatkowe pieniądze, które mi daje i dodatkową porcję kreatywności. :-) Podzielę się linkiem do mojego sklepiku, kiedy tylko wystartuje. :-)
Gotowała i piekłam - Kiedy spalasz ponad 4000 kcal tygodniowo, musisz uzupełnić energię czymś konkretnym. :-) (Pieczenie i gotowanie -> dodatkowy bonus za który kocham pływanie). Tak więc spędzam teraz znacznie więcej czasu w kuchni. No i planuje nawet otworzyć bloga kulinarnego wraz z moją przyjaciółką Marzeną. (Ale tylko po Polsku)








The Grand Come Back ;-)
This was a busy time - this time of change of the seasons. I gave a lot of thought to this blog. What is the purpose of it wright now, in this particular moment of my life. If you were following me in the past, you probably know that this little blog was a kind of therapy. A place where I could write my sorrows and keep going. A place where I could share my passions and obsessions. ;-) Well I don’t need that any more. I think I finally found my peace. So I guess I’ll keep writing post here, but only from time to time. This every-day-post formula is just too exhausting and difficult to keep up with. So I’m cutting down on posts… I hope them to be better in quality, though. ;-)
If you were wondering what I’ve been up to when I didn’t wrote here, here are some answeres. :-)
Swimming – I’m proud to say that I’ve joined START Poznan Swimming Club, masters section. :-) That means I’m in the pool 5 times a week, for a total of 7.5 hours. It was a result of my participation in a swimming event (which I – surprisingly – won). I had such a great time there that my friend and training partner – Marcin – didn’t had a hard time to talk me into it. :-)
Knitting – I’m knitting like mad. ;-) It’s related with… (Sorry for the crappy phone photos.)
Opening my own business – Yes! It’s a knitting business. Baby things mostly (blankets) and some hats. I love the extra money and the extra creativety it gives me. :-) I’ll be sharing here my little shop, when it kicks off. :-)
Cooking and baking – Burning over 4000 kcal a week means I need to refuel with some proper whole foods. :-) (Cooking and baking -> another reason to love swimming.) So I spent much more time in the kitchen. And I’m planning to open a culinary blog with my friend Marzena (but only in Polish, so sorry!).

poniedziałek, 29 lipca 2013

Inspiration Monday

# 52



Because this heat is becoming unbearable... We are in need of a bikini. ;-) Well these are some ideas for the not-so-busty girls, but I do love all of them (even if I can’t wear them ;-)

Ponieważ to gorąco robi się nie do wytrzymania... Jesteśmy w potrzebie bikini. ;-) To są raczej propozycje dla mało biuściastych koleżanek, ale i tak wszytskie mi się podobają (nawet jeśli nie mogę ich nosić ;-) 


niedziela, 28 lipca 2013

Reflection / Refleksja




What can happen during ten years? The simplest answer is “a lot”. In my case I graduated from university and made masters in anthropology. I’ve made some great, wonderful friends, people who are like family to me. I was sick and I have survived. I’ve been in one serious relationship which ended tragically. I read books, listened to music and traveled… I collected experiences in many different fields of life. Am I smarter than I was before? I don’t know. But I am surely enough – changed.
All changes with time. The most difficult thing of all is to like the person you seen in the mirror every day. To embrace every single thing that occurred in your life, both the great and that bad. Because if it didn’t, you wouldn’t be who you are today.
No matter how difficult it is to reflect on myself, I am grateful for who I am today. :-) 

2007
  
2008
2009
2010

2012
2013

Ile może się zdarzyć w ciągu dziesięciu lat? Prosta odpowiedź brzmi „dużo”. W moim przypadku, ukończyłam studia, zrobiłam magisterium z antropologii. Poznałam cudownych, wspaniałych przyjaciół, ludzi, którzy są dla mnie jak rodzina. Byłam chora i przetrwałam. Byłam w poważnym związku, który zakończył się ciężkim rozstaniem. Czytałam książki, słuchałam muzyki, podróżowałam… Zbierałam doświadczenia na wielu różnych polach życia. Czy jestem mądrzejsza? Nie wiem. Ale jestem pewna, że się zmieniłam.
Wszystko zmienia się z czasem. Najtrudniejszą rzeczą jest lubić osobę, którą widzi się w lustrze każdego dnia. Przyjąć wszystkie rzeczy, które wydarzają się w naszym życiu, za równo te dobre jak i te złe. Bo gdyby się nie wydarzyły, ty nie byłbyś tym, kim jesteś dzisiaj.
Nie ważne jak trudna jest czasem refleksja nad samą sobą, ja jestem wdzięczna za to, kim jestem dzisiaj. :-)

środa, 24 lipca 2013

WIAW






Yesterday I had an intensive day. A practice at the swimming pool early in the morning, a workout in the afternoon and then an evening with an old friend. I wasn’t well organised and the effect was that I didn’t ate enough. I feel tired and weak and I know exactly what it means. I’m low on iron again. It’s time to do something about it. A person who’s doing performance training like me should have nutritional income in proportions like so: 70% carbohydrates, 30% protein, 10% healthy fats. When it’s rather easy to satisfy the 70% carb income, the 30% protein is a lot harder for me.

To help myself with my nutrition problems and lack of time, I found this protein concentrate.
 Wczoraj miałam bardzo intensywny dzień. Rano basen, po południu siłka, a wieczorem spotkanie ze starym znajomym. Nie byłam za dobrze zorganizowana i w efekcie za mało zjadłam. Czuję się zmęczona i słaba i wiem doskonale dlaczego. Znowu spada mi żelazo. Czas coś z tym zrobić. Osoba, która trenuje na poprawę wytrzymałości, jak ja, powinna rozłożyć swoje dzienne kalorie według następującego schematu: 70% węglowodany, 30% białko, 10% tłuszcze (tak, wiem, że to daje w sumie 110%, ale tak ma być). Podczas gdy zapotrzebowanie na węgle to mały pikuś, zapotrzebowanie na białko już nie tak łatwo mi pokryć. Żeby sobie pomóc, zamówiłam tą odżywkę białkową.



Its vegan (no lactose and no cholesterol) and it’s not made with soy. I hope to tolerate it well. I’ll keep you posted. ;-) In the meantime I cut down on coffee and made some oat milk (good source of iron). ;-)
Jest wegańska (nie zawiera laktozy ani cholesterol) i nie jest zrobiona z soi. Mam nadzieję, że mój żołądek będzie ją dobrze tolerował. Dam Wam znać. ;-) W międzyczasie ograniczyłam kawę i zrobiłam sobie mleka owsianego (dobre źródło żelaza). ;-)

Today I’m also visiting my parents and I’m cooking Korculanska Bula for them. :-D It’s good to make a little feast for no reason from time to time. ;-)
Dzisiaj odwiedzam rodziców I gotuję dla nich Korczulańską Bulę. :-D Fajnie zrobić sobie małą ucztę bez powodu od czasu do czasu. ;-)