poniedziałek, 17 grudnia 2012

Inspiration Monday

# 32

Look at this!  {Love} I like wraping gifts almost as much as I like giving them. ;-P You'll fing these and many more on makeitforchristmas.blogspot.co.uk





Popatrzcie tylko! {Cudo} Uwielbiam pakować prezenty prawie tak samo jak uwielbiam je dawać. Te bileciki i wiele innych znajdziecie na makeitforchristmas.blogspot.co.uk

My favourite gingerbread recipe / Mój ulubiony przepis na pierniki



Making gingerbread has a great tradition in Poland. Polish city Toruń is famous for its gingerbread craft since the 14th Century and was always competing with the city of Nuremberg, Germany. A real gingerbread is a delicacy baked one week before Christmas and left to rest and tender. The pastry itself was made even five weeks before baking and kept in cool place to absorb all the flavours form spices.



Some people still make it this traditional way. But I don’t have the patience to do so, to be honest. My favourite gingerbread cookies recipe was born when Poland was still a Peoples Republic. Since it was hard back then to get your hands on basic ingredients, the recipe had to be as simple as possible. And when recipe works with limited resources, it will work even better when you have everything you need. :-)



2 cups of flour

½ cup of sugar

3 tablespoons of real honey

1 teaspoon of baking soda

1 big tablespoon of butter

1 teaspoon gingerbread spice

1 egg



Heat up honey. Pour it over flour and stir with a spoon. Add sugar, baking soda and gingerbread spice. Melt the butter and after it cools add it too. Finally add whole egg and knead the pastry until even and smooth. Divide it into halves and roll out the pastry to approximately 5mm thick. Cut your favourite shapes, paint it with whisked whole egg and decorate with sugar sprinkle. Bake in 220 Celsius for about 5 minutes or until golden-brown. These gingerbread cookies are soft and flexible after baking but they become firm after cooling down. They don’t need to rest, and are ready to eat immediately. 

{ Photo by Marzena }

Pieczenie pierników ma u nas wielką tradycję. W Toruniu piecze się je od 14 wieku, no i zawsze konkurowaliśmy pod względem z Norymbergą. Prawdziwy staropolski piernik piecze się na tydzień przed Świętami i zostawiało do zmięknięcia. A ciasto zagniatało się na pięć tygodni przed pieczeniem, żeby wchłonęło wszystkie aromaty z przypraw.

Niektórzy nadal tak robią. Ale mi brak do tego cierpliwości, jak mam być szczera. Mój ulubiony przepis pochodzi jeszcze z PRLu. W myśl zasady, że jak coś działało wtedy, kiedy półki w sklepach były puste, teraz zadziała nawet lepiej. :-)


2 szkl. mąki
1/2 szkl. cukru
2 kopiaste łyżki miodu
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1 kopiasta łyżka masła
1 łyżeczka przyprawy do piernika
1 jajko
Mąkę przesiać na stolnicę, wlać do niej gorący miód i zarobić ciasto łyżką; dodać cukier, sodę i przyprawę, a po przestygnięciu roztoione masło i jajko; całość dobrze wyrobić, aż będzie gładkie; rowałkować na ok. 1/2 cm grubości - podsypując mąką stolnice i wałek (ciasto jest dość lepkie); wykrawać kieliszkiem lub foremkami małe placuszki; samorawać roztrzepanym jajkiem i ozdabiać (np. orzechami albo gotową posypką); układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia (w co najmniej centymetrowych odstępach); piec ok. 5 minut w 220 stopniach, albo na złoty kolor. Ciastka po upieczeniu są miękkie ale twardnieją po ostygnięciu, więc sprawdzanie ich patyczkiem nie ma sensu.

środa, 12 grudnia 2012

Inspiration Monday? LOL



I know its Wednesday. I’m sorry… But I’m still here. Still breathing (barely). Yesterday I made some gingerbread with Marzena. Recipe soon. ;-) Some DIY Christmas ornaments first! Have a lovely week!

Tak, wiem, jest środa. Przepraszam... Ale ciągle tu jestem. Ciągle oddycham (ledwo). Wczoraj upiekłyśmy z Marzeną pierniki. Przepis wkrótce. ;-) Ale najpierw kilka pomysłów na samodzielnie wykonane ozdoby świąteczne! Miłego tygodnia!

{ Snowflake Balerinas / Baletnice śnieżynki }
 




czwartek, 6 grudnia 2012

Awesome memories are awesome / Wspaniałe wspomnienia są wspaniałe



I have this little cute project for this year's "FriendsEve" in mind and am digging through Pinterest in search of the right images. And this is what jumps at me…

Myślę od jakiegoś czasu na takim małym milutkim projekcikiem na naszą "Wigilię Klasową" i w związku z tym przekopuję się przez zasoby Pinterest w poszukiwaniu odpowiednich obrazków. I oto co znajduję...


{ Bergen (Norway) - Bryggen District during Christmas Time }


Suddenly memories come to life. The times when I took this photo.

Nagle wspomnienia powracają do życia. Wspomnienia o czasach, kiedy zrobiłam to zdjęcie.


{ Bergen - Bryggen District - September 2010 }

It’s just so great, that eventually, you remember only the awesome stuff (the triple rainbow; a seal swimming in the Fjord just couple meters away from our tent; a very nice couple who great us in a commuter train although they have seen us only once in their lives; the peace and quiet) and not bad stuff (it rained, rained and, yes you guessed it – it rained; it was cold; it was very expensive and we had crappy food). I guess it is just the way things are in life. :-)
I definitely want to go back to Norway. I felt so good there… I felt… at home. :-)

Myślę, że to wspaniale, że w końcu pamięta się tylko te cudowne rzeczy (rzeczy jak potrójne tęcza, foka pływająca w Fiordzie dwa metry od twojego namiotu czy urocze małżeństwo, które witało nas w kolejce podmiejskiej, chociaż spotkali nas tylko raz w życiu; cisza i spokój) a nie te mniej cudowne (padało, padało i - tak, zgadliście - padało; było zimno; było strasznie drogo i żarcie było podłe). Myślę, że tak po prostu jest w życiu. :-)
Zdecydowanie chcę jeszcze kiedyś wrócić do Norwegii. Czułam się tam tak dobrze. Czułam się... jak w domu. :-)

poniedziałek, 3 grudnia 2012

Inspiration Monday



# 30

Advent is here. In Catholic tradition it means "Rorate Coeli". It is the matins Mass dedicated to Holy Mary as The Mother of God. It is the joyful waiting within Advent. Every day when it’s still dark, we go to church with candles and lanterns in our hands. The inside of our temple is dark – lighten up only with our little candle flames. The songs of praise are lifting us above the floor. It is truly an angel-like feeling.
This is something I do, and I will always do. At 6 o’clock in the morning, half asleep, I start my day with a little of faith and inspiration. And after that full of hope and piece and joy, I can face anything.

P.S.
Some ideas for advent lanterns. :-)

 Zaczął się Adwent. W tradycji katolickiej oznacza to Roraty. Poranną Mszę - Jutrznię poświęconą Maryi Matce Zbawiciela. To radosny czas oczekiwania. Codziennie, kiedy jest jeszcze ciemno, idziemy do kościoła ze świecami i lampionami w dłoniach. Wnętrze kościoła jest ciemne, rozświetlone tylko przez płomienie naszych świec. Pieśni i hymny "unoszą nas" ponad powierzchnię podłogi. To prawdziwie anielskie uczucie.
To jest coś, co robię i zawsze będę robić. O szóstej rano, na wpół śpiąca, zaczynam swój dzień od wiary i natchnienia. A potem, napełniona radością, nadzieją i spokojem, mogę stawić czoła wszystkiemu.

P.S.
Kilka pomysłów na lampion adwentowy... i nie tylko. :-)


{ Glass jar lanterns / Lampiony ze słoików }

{ Traditional lantern / Tradycyjny lampion }


sobota, 1 grudnia 2012

Perfect morning / Poranek idealny

 This is what I call the prfect lazy morning / To właśnie nazywam doskonałym leniwym porankiem


{ Apple-cranberry oatmeal / Owsianka z jabłkami i żurawiną }
 
{ Chabrowe Hafty Blog }
 
{ The brut truth ;-) / Brutalna prawda ;-) }